I co tu uczynić

Nie mam życiowej kochanki, a tym bardziej pretendującej na przyszłą chciałaby posiadać ze mną dzieci. Może to i dobrze, bo nie dość, że pomimo 30 lat nie czuję się jeszcze na przewijanie dzieci przyszykowany, to miałbym cholerny problem z wytypowaniem dla niego imienia. Z jednej strony pragnąłbym żeby mój prawdopodobny przyszły synek czy też córeczka miał typowe, polsko wybrzmiewające imię, jak Bronisław, Janusz lub też Zbigniew, lecz z kolei nie mam pojęcia czy te imiona, minimalnie już staromodne w teraźniejszych latach, w ogóle już będą faux pas za następnych 10 lat. A przecież ani jeden dorosły nie chciałby być znienawidzony przez swoje potomstwo, wyłącznie dlatego, iż nie chciało mu się wysilić i spędzić odrobinę czasu nad pochyleniem się nad najbardziej optymalnym imieniem. Co z tego, iż podoba mi się Kevin, kiedy po pierwsze w naszym alfabecie nie występuje litera ,v”, a po drugie zawsze wiązać się będzie z rozrabiaką z uwielbianej komedii zamieszczanej w polskiej telewizji kolejnej Gwiazdki. A jeśli przytrafi się córka? Nie wiem czy na cieście urodzinowym z okazji jej pełnoletniości w roku 2028 cieszyłaby się, gdyby miała zamieszczone Monika, Ewa, Krystyna czy może Christina. Moi drodzy, a czym wy się kierowaliście wymyślając imię dla własnych dzieci? Analizowaliście znaczenie pojedynczych imion w sieci czy może szukaliście słynnych osobowości o podobnym imieniu? Strasznie jestem żądny wiedzy w jaki sposób to robią obecni młodzi rodzice.

This entry was posted on poniedziałek, Październik 17th, 2011 at 00:55 and is filed under Bez kategorii. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.